Wiosna czy co innego?

Nastrój nieco lepszy, ale jak długo potrwa tego nie wiem, bo na łasce i niełasce hormonów jestem. Własnych hormonów póki co, tyle że niezbadanych jeszcze medycznie, bo jakoś mi nie po drodze do lekarza. Może jednak z nimi nie jest jeszcze najgorzej skoro wiosna na mnie działa i zerkam sobie na osobników płci przeciwnej z rozmarzeniem, że niby jakoś osobisty by się przydał. Jak się jednak dokładniej zapędzę w tych marzeniach to dochodzę do wniosku, że sama nie wiem czy chcę. Chyba mnie koleżanki pozarażały tym damsko-męskim myśleniem, bo jedna szczęśliwie zakochana od kilku miesięcy i aż mnie czasem mdli od tych jej ochów i achów i opowieści jak to powiedział to, zrobił tamto, lubi to, słucha tego, a tego nie lubi, i tak nie, lubi a tak lubi…. i ona też teraz robi to co on robi i lubi to co on lubi i myśli tak jak on myśli. Łojej…. I strasznie czasu nie ma, bo albo on był, albo jest, albo będzie, albo powiedział że będzie. Ukradł mi koleżankę :( Chyba zazdrosna jestem, ale muszę zagryźć zęby i życzyć jej dobrze. Młoda jest i niech jej się wreszcie uda. Druga koleżanka sporo starsza ode mnie też aktualnie zajęta uczuciowo i to w nie mniejszym stopniu niż poprzednia. Aż trudno uwierzyć w tym wieku. Więc znowu wysłuchuję jaki to on zakochany i jak ją adoruje. Kolejna, dziś się tak ładnie prowadziła pod rączkę w pięknym słoneczku aż coś mnie w dołku ścisnęło. No i jak tu się dobrze czuć samotną. Dzień od wczoraj dłuższy o godzinę, słońce rozweseliło świat, ptaki śpiewają jak wariaty, zaraz się pojawi zieleń, a ja tylko praca i dom. Z powodu zajętych uczuciowo koleżanek jakoś się cicho u mnie zrobiło. Lubię być sama z sobą, ale obawiam się, że teraz za dużo będę miała swojego towarzystwa.