Ciężki pierwszy dzień.

Już po, ale strasznie mi się nie chciało jechać dziś do pracy. Jak zwykle po dłuższej przewie. W dodatku środy mam niesympatyczne, delikatnie mówiąc, a tu tydzień się właśnie od środy zaczął. Jednak dałam radę i nawet nie było tak źle, ale za to tempo zawrotne. Kanapkę zrobioną do pracy zjadłam w domu, w dodatku po drzemce. Droga do pracy była stresująca ze względu na paskudną pogodę. Zima sobie przypomniała, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa więc najpierw odśnieżanie auta z całej kopy mokrego i ciężkiego śniegu, co wcale łatwe nie było. A potem jazda w fatalnych warunkach, bo sypało, padało i wiało. Na szczęście nie zdążyłam jeszcze zmienić opon. Jakoś nie czuję się ostatnio za bardzo komfortowo za kierownicą. Coś nie ufam moim zmysłom, mojej głowie. Dziwne uczucie. I nie cierpię, gdy na wąskiej drodze bez pobocza wyprzedzają mnie samochody. Boję się, że albo jadę za blisko środka, albo za blisko prawej krawędzi. I na ekspresówce też mi się nie jeździ tak jak kiedyś. Długi monotonny odcinek powoduje, że zaczynam się bać, że mi się w głowie kręci. Co jest grane?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>