Nie myśl za dużo, to przecież zawsze się mści.

Sobota rano. Tylko ja już na nogach popijam poranna kawę. Wyspałam się dobrze, ale budzę się jak do pracy. Przyzwyczajenie. Dzięki wczesnemu wstaniu mogę obserwować jak zmienia się pogoda. Byłam świadkiem szaroburego deszczowego poranka, a teraz już nie pada i nawet słońce się wyłania. Kto dopiero teraz wstaje zobaczy inny początek dnia niż ja, ładniejszy. Lubię te moje wczesne ranki, zwłaszcza wiosną i latem, gdy w domu cisza, przede mną cały dzień, za oknem jasno, ptaki śpiewają, potem będzie pięknie zielono. Lubię moją poranną kawę, przy której nigdzie się nie spieszę, w piżamie, nic mnie nie rozprasza, mogę pomyśleć, poczytać, posiedzieć w internecie, obok mruczy kot.

Trafiłam dziś na piosenkę Ani Dąbrowskiej, której jeszcze nie słyszałam i zmusiła mnie do refleksji. Lubię tą wokalistkę. W ogóle jestem zwolenniczką polskich piosenek i wykonawców. Dobry głos, dobry tekst, piękna muzyka. Oczywiście słucham też zagranicznych i również często się nimi zachwycam, ale w pierwszej kolejności uderza mnie w piosence muzyka i tekst, a to działa od razu przy polskich wykonaniach, gdzie od początku do końca słyszę i rozumiem każde słowo, i od razu dociera do mnie przekaz. Muzyka przenikająca duszę, poruszająca do głębi lub po prostu rozweselająca, jej możliwości wyzwalania wszelkich emocji oraz talent wokalistów są dla mnie cudem bożym. A do tego piękno świata i jestem w raju.

Piosenka Ani, jak wiele innych, trafiła do mnie, bo właściwie chyba tak dzisiaj ze mną jest.

Staram się nie czuć. Nie przyzwyczajam się. Nie mówię „kocham”, kochanie kończy się źle. Sobą w końcu zajmuję się, nie mam potrzeb i pragnień. Czyżby? Tyle siły w sobie mam, od nowa jeszcze raz zacznę. Czyżby? Ciągle wierzyć chciałabym, że „żegnaj” to tylko słowo (nie usłyszałam żegnaj). Nie nauczę się, że miłość jest tylko zabawą? Staram się nie czuć. Nie przyzwyczajam się. Nie mówię „kocham”, na ziemię już pora zejść.

Od czasów A nie chcę już tak kochać. Nie wierzę, nie chcę, nie ufam. Bałabym się znowu tak otworzyć. Lepiej cynicznie i na zimno, lepiej nie za bardzo. Tyle ile ja potrzebuję. Tak jest bezpieczniej i wygodniej. A jak coś w środku próbuje się domagać więcej, to zabraniam. Nie pozwalam. Towarzystwo tak, ale żadnej miłości. Miłość zawsze boli.

4 myśli nt. „Nie myśl za dużo, to przecież zawsze się mści.

  1. To prawda, że miłość zawsze boli . A jednak chciałabym jeszcze…. , a z drugiej strony boję się i nie chcę … W nic już chyba nie wierzę.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>